jak pracować z modelką

„Uśmiechnij się”, czyli najgorsza rada fotografa

Dziś mała kontynuacja cyklu o tym, jak pracować z modelką na sesji zdjęciowej. Poprzednio omówiliśmy sobie, jak ustawiać modelkę do zdjęć i dlaczego to jest takie ważne, a dziś skupimy się na tym, jak „wykrzesać” (jakkolwiek źle to brzmi) emocje z naszej modelki.

Gdy zaczynałam swoją przygodę z fotografią, trochę pozowałam. Do dziś niekiedy pozuję dla znajomych, początkujących fotografów, ucząc ich tak tego, jak pracować z modelką: jak należy ją ustawić i w jaki sposób należy z nią rozmawiać. Mogłoby się wydawać zabawne, że trzeba uczyć kogoś: „jak rozmawiać z modelką”, podczas gdy prawda jest taka, że zbyt często polecenia fotografa są niejasne i ostatecznie efekt sesji nie jest taki, o jaki nam chodziło, a my jesteśmy zwyczajnie… zawiedzeni. 

Nie każ jej się uśmiechać

Nie idzie o to, by modelki były smutne. Rzecz w tym, że wielu fotografów, szczególnie początkujących, zwykło mówić coś, co najczęściej mówią rodzice, robiąc nam zdjęcia podczas wakacji – czyli magiczne: „Uśmiechnij się”. Ponieważ jednak fotografowie zwykli robić to w identyczny co rodzice sposób, efekt jest dokładnie taki, jak na zdjęciach z wakacji: uśmiech jest sztuczny, szeroki, nie ma w sobie nic z subtelności (lub beztroski), o którą często nam chodzi. 

Są różne rodzaje uśmiechu

Jako ludzie uśmiechamy się z różnych powodów, a i uśmiechy są różne. Inaczej matka uśmiecha się do swojego nowonarodzonego dziecka, inaczej uśmiechają się dzieci, pluskając się w kałuży, inaczej uśmiechamy się, gdy planujemy przejęcie władzy nad światem i inaczej, gdy spotykamy kogoś, kogo dawno nie widzieliśmy. Jeśli więc chcesz, aby Twoja modelka się uśmiechnęła, pamiętaj o przekazaniu jej intencji. Mówiąc: „Uśmiechnij się” najczęściej dostaniesz uśmiech jak ze zdjęć z wakacji – wyuczony i sztuczny, który nikogo nie przekona. A przecież uśmiechamy się z różnych powodów. Jeśli chcesz, by dziewczyna wyglądała na roześmianą, nie wystarczy, że się uśmiechnie – musi się roześmiać. Jeśli chcesz, aby uśmiechała się nostalgicznie, powiedz jej o tym. Mów o emocjach, poproś, aby przypomniała sobie sytuację, kiedy ostatni raz czuła się w taki sposób – to ułatwi jej ukazanie przed obiektywem tego, co Cię interesuje.

Ciekawostka: chcąc uzyskać delikatny, nostalgiczny uśmiech, śmiało poproś modelkę, by przypomniała sobie swoje ulubione wspomnienie z dzieciństwa – czasem nie musisz nawet prosić, by się uśmiechnęła, bo zanim się obejrzy, już uśmiecha się do własnych wspomnień. 

Bądź precyzyjny

W artykule o tym, jak ustawić modelkę pisałam też, aby otwarcie mówić o klimacie sesji i obrazować to przy pomocy emocji, czyli opisywać uczucia, które powinny towarzyszyć bohaterce podczas zdjęć. Uśmiech jest tego elementem; świadomość, że uśmiechy różnią się między sobą, powinna wyrobić w nas nawyk precyzowania tego, czego oczekujemy wobec modelki.

Modelki stawiające w branży pierwsze kroki często początkowo się krępują, ale zwykle wystarczy kwadrans, by złapały klimat, o którym mowa, i emocje, które chcesz ukazeć, już same malują się na ich twarzach. Pamiętaj, że poświęcenie tych kilku minut na opisywanie emocji może okazać się kluczem do udanej sesji. 

***

A Wy jakie macie doświadczenie w tej kwestii? Zdarza Wam się w ten sposób rozmawiać z modelkami? A może stoicie po drugiej stronie aparatu i to fotografowie rozmawiają z Wami w ten sposób? Podzielcie się swoimi doświadczeniami! 

 

Zachęcam Was także do zapisywania się na newsletter. Już w tę niedzielę subskrybenci otrzymają kolejną – tym razem na ostatni tydzień marca i kwiecień – listę darmowych szkoleń z dziedziny fotografii i tworzenia biznesu w branży kreatywnej. Dołączyć możecie TUTAJ

Jesteśmy też

Sztuka Retuszu

Uczymy retuszu, bo Photoshop jest fajny. Razem z Panem Kotem robimy też jutiuby, przy czym Pan Kot mniej, bo on głównie śpi.

Tutoriale z Photoshopa znajdziecie o, tu: www.youtube.com/sztukaretuszu
Jesteśmy też

Latest posts by Sztuka Retuszu (see all)

  • Katarzyna Moskal

    A ja ostatnio miałam pierwszą w życiu profesjonalną sesję. Nikt mi nie kazał się uśmiechać, ale atmosfera była tak dobra i tak bezpiecznie poczułam się podczas tej sesji, że nie sposób było się nie uśmiechać. Okazało się, że mam naturalny ładny uśmiech, który świetnie wyszedł na zdjęciach. Bardzo pozytywne zaskoczenie.

  • Jak tylko słyszę uśmiechnij się od osoby robiącej zdjęcie, to już wiem, że z tej fotki nic nie będzie 😉
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

  • Casidy

    Ja zawsze mówię by myślała (modelka) o czymś przyjemnym, wtedy leciutki uśmiech pojawia się sam 😀

  • hehe no i teraz już wiem czemu te zdjęcia z dzieciństwa/wycieczek/itp są takie chujow.. 😀

  • A większość modelek w ogóle nie lubi uśmiechać się do zdjęć. Część z nich nie namówisz na takie szalone akcje jak uśmiech do obiektywu 😀

  • Ostatnio miałam z sesje z bardzo sympatyczną dziewczyną. Było tak miło i super się rozmawiało, że na zdjęciach jestem co chwilę uśmiechnięta. Widziałam je na lifeview w aparacie i w moim odczuciu jest to uśmiech naturalny. Jej też się podobał. Wszystko zależy właśnie od nastawienia innych i od atmosfery, bo czasem (na innych sesjach) rzeczywiście uśmiechałam się „wakacyjnie”. 😀 I wtedy już nie wygląda to uroczo, tylko dokładnie jak ten pawian. 😀

  • Dzisiaj uświadomiłam sobie, że jak byłam dzieckiem na zdanie „uśmiechnij się” robiłam minę, jakbym dopiero co zjadła cytrynę. Ach, te cudne zdjęcia z dzieciństwa z kwaśnym uśmiechem. Niestety zauważam, że kiedy fotografuję ludzi czasem wymknie mi się to hasło, szybko się jednak reflektuje i używam innego sformułowania. Najczęściej jednak nie fotografuje ludzi, tylko przedmioty i koty, a te raczej nie zareagują na zdanie „uśmiechnij się”:)

  • Oj tak to „uśmiechnij się” zawsze wywołuje sztuczny uśmiech czy to u dorosłego czy u dziecka. Wywołanie naturalnego uśmiechu na pewno nie jest łatwym zadaniem.

  • ej ale to rzeczywiście prawda! czytałam początek i na hasło „uśmiechnij się”, wiem że było sztucznie. A na wspomnienie z dzieciństwa, z jakiejś głupoty czułam, że oprocz ust śmieją mi się oczy 🙂

  • Co prawda nie jestem ani modelką ani fotografem, ale nie sposób się nie zgodzić – uśmiech uśmiechowi nierówny. Im więcej w nim naturalności, tym ładniejszy efekt na zdjęciu 🙂

  • Świetny tekst, dla mnie słowa „uśmiechnij się” to kompletna porażka. A jeszcze jak trzeba długo ten wymuszony uśmiech trzymać , to już zupełnie odstraszam swoim widokiem!

  • Claudia Pudernik

    Hah xD Świetny teskt, mimo że daleko mi do modelki , i fotografa to miło się czytało 🙂

  • O tak! Pamiętam jak jeszcze będąc w podstawówce musiałam mieć powtórne zdjęcie do legitymacji w 5 klasie z racji, że poprzednia się wyprała.. Robiłam delikatny uśmiech jak zawsze do takich zdjęć, ale nie tym razem. Fotografka kazała mi się bardziej uśmiechać pokazując zęby – co zupełnie nie było w moim zwyczaju, ponieważ nigdy tego nie robiłam. Na zdjęciu wyszłam strasznie sztucznie i brzydko, że wstyd mi było tą legitymację gdziekolwiek pokazywać, a musiałam ją mieć jeszcze przez 2 lata. Oczywiście do fotografa już więcej nie zawitałam i dokładnie to mnie zawsze odrzucało.

  • ahhhh… jak ja nie lubię do fotografa chodzić….

  • Uśmiechnij się to najgorsze co można powiedzieć, bo nie wiadomo jak się uśmiechać. O wiele łatwiej jest jest wydobyć pozostałe emocje. 😉

  • Iza Ce

    Dobre rady, będę niedługo brać udział w sesji jako druga strona – a więc obiekt fotografowany, a nie fotograf – ale to pomocne.
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

  • Bookowa Dziewczyna

    Bardzo ciekawy post. Już jakiś czas temu zauważyłam, że wielu fotografów ma problem z wykrzesaniem z modeli emocji. Osobiście fotografuje głównie przedmiotu, ostatnio najczęściej książki, te to zawsze zachowują kamienną twarz 😉 W roli osoby fotografowanej często występuje podczas wesel i imprez okolicznościowych i zawsze podczas takich uroczystości obserwuje pracę fotografów, którzy niestety często nie radzą sobie z emocjami, w efekcie czego otrzymujemy album pełen sztucznych uśmiechów, albo zaskoczonych min 😉

  • Osobiście nienawidzę wymuszonego uśmiechu. (taki uśmiech to nawet uśmiechem nie można nazwać). No ale czasami trzeba- i co zrobisz, jak nic nie zrobisz 🙂

  • Zgadzam się z każdym zdaniem. Pamiętam, że jak miałam 5 lat, to fotograf kazał mi się uśmiechnąć, a ja bardzo nie chciałam. Ostatecznie mój wymuszony uśmiech był tak beznadziejny, że fotograf dał promocję na zdjęcie, żeby tylko mama kupiła, więc efekt był marny… 😀