Selfie dla zuchwałych, czyli jak wykonać dobry autoportret

Chciałbyś wykonać autoportret, ale nie wiesz, jak się za to zabrać? Nim rozpoczniesz swoją przygodę z autoportretami, powinieneś zrozumieć jedną, fundamentalną prawdę:

W autoportretach nie chodzi o to, byś wyglądał ładnie

Więc o co? Ważne jest przede wszystkim to, byś oddawał charakter postaci, w którą się wcielasz. To możesz być Ty, ale równie dobrze może to być księżniczka czekająca na swojego rycerza już zbyt długo, samotny chłopiec z balonikiem, niewierzący w swoje siły młody adept fotografii, silna, waleczna kobieta lub nawet opętane tęsknotą zombie. Autoportret nie musi być wcale ładny: ale niewątpliwi musi być JAKIŚ.

Wciel się w kogoś. Pomyśl o tym, kim jest, jak się czuje, o czym myśli. Wyobraź sobie, co ukształtowało jego charakter, jakie emocje nim targają i wreszcie – jak wygląda, gdy myśli, że nikt nie patrzy?

jak wykonać autoportret

Nadaj swojej postaci charakter

Z autoportretami jest trochę jak z aktorstwem: możesz wyjść na scenę tylko raz w życiu i po prostu zagrać siebie. Ale jeśli chcesz pojawiać się częściej, powinieneś też być kimś więcej – umieć wcielić się w kogoś innego.
Dla mnie autoportrety to przede wszystkim możliwość bycia każdym, kim tylko zechcę i do tego samego zachęcam Was. W końcu co może być lepszego od wcielania się, choć na chwilę, w zupełnie inną postać?
(No dobra: ciastki. Ale ciastki są lepsze od wszystkiego, więc nie bierzmy ich pod uwagę.) 

jak wykonać autoportret

Jak to mówią: „Sky is the limit”.

No dobra, a teraz kwestie techniczne:

Cztery rzeczy, których potrzebujesz, by wykonać autoportret

1. Pomysł
2. Aparat
3. Wężyk spustowy lub pilot
4. Cierpliwość

Wykonanie autoportretu wcale nie jest łatwą sztuką. Nie tylko dlatego, że musisz wcielić się w rolę osoby pozującej, ale przede wszystkim dlatego że… nie widzisz sam siebie! Oczywiście, jest to problem nieznany dla ludzi, którzy posiadają aparat z wysuwanym wyświetlaczem i mogą obrócić go tak, by nawet stojąc po drugiej stronie obiektywu mieć podgląd na całą scenę. Większość z nas nie posiada jednak aparatów z wysuwanymi i obracanymi ekranami. Zdradzę Wam więc sekret – uratować Was może… tryb live view i zwykłe lustro!

Ustawiając lustro za aparatem, możemy podglądać, jak wygląda nasza scena „na żywo” – a przede wszystkim: gdzie pada ostrość, o ile tylko używamy trybu AF (czyli trybu automatycznego ostrzenia). W sytuacji, gdy kwadracik pomiaru ostrości nie znajduje się tam, gdzie powinien (w domyśle: na Twojej twarzy), możesz podejść i naprawić to niedopatrzenie, a potem wrócić na swoje miejsce. Teraz wystarczy już tylko użyć wężyka spustowego lub pilota, by wykonać autoportret – a jeśli nie macie żadnego z nich, zawsze możecie skorzystać z wyzwalacza!

Osobiście jestem wielką fanką pilotów – kosztują kilka złotych (Allegro, a jakże!), nie stanowią więc dużego wydatku, a znacznie umilają prace. Pamiętajcie jednak, że aby użyć pilota, musicie włączyć tę opcję w samym body – w Nikonie nazywa się to „trybem zdalnego sterowania (ML-L3)”. Co więcej, w tym samym miejscu możecie też ustawić opcję dwusekundowego opóźnienia, dzięki czemu zdjęcie zostanie wykonane na dwie sekundy po tym, jak wciśniecie przycisk na pilocie – to świetne rozwiązanie, jeśli nie chcecie, by pilot został uchwycony na zdjęciu i potrzebujecie chwili, by się go pozbyć z rąk 😉

Inną możliwością – ważną zwłaszcza wtedy, gdy używamy manualnego obiektywu, gdzie ostrość musimy ustawić „ręcznie” – jest postawienie przed obiektywem przedmiotu o zbliżonej do nas wysokości. Dość powszechne jest więc ostrzenie „na kij od szczotki” – wystarczy, że ustawicie ostrość na obiekt, a następnie zajmiecie jego miejsce. Metoda ta ma jednak pewną wadę: istnieje ryzyko, iż nie ustawimy się dokładnie w tej odległości, w jakiej obiekt stał od naszego aparatu, gdy ustawialiśmy nań ostrość i… ostatecznie ostrość nie będzie padała na naszą twarz.

Osobiście jestem jedną z tych osób, które święcie wierzą, że każdy fotograf powinien spróbować autoportretu i stworzyć przynajmniej kilka w swojej karierze – nawet, jeśli miałyby nigdy nie zostać opublikowane. Dlaczego? W moim odczuciu nic tak nie uczy pokory i cierpliwości, jak pozowanie samemu sobie. A jeśli macie wątpliwości, dlaczego te dwie cechy są tak ważne, zapoznajcie się z artykułem: „5 cech, które uczynią z Ciebie dobrego fotografa”.

***

A Wy jakie macie doświadczenia z autoportretami? 

 

Jesteśmy też

Sztuka Retuszu

Uczymy retuszu, bo Photoshop jest fajny. Razem z Panem Kotem robimy też jutiuby, przy czym Pan Kot mniej, bo on głównie śpi.

Tutoriale z Photoshopa znajdziecie o, tu: www.youtube.com/sztukaretuszu
Jesteśmy też

Latest posts by Sztuka Retuszu (see all)

  • ja jestem „miszczem” selfie, na każdym gęba nalana jak kartofel, że już nie wspomnę o 50 zdjęciach własnej głowy z zamazanym tłem. Czasami coś źle naprzyciskam i zyskuję 20 zdjęć jak zbliżam się do obiektywu z otwartymi ustami chcąc zatrzymać migawkę. Tak to ja, „miszcz”. Jeszcze lepszym „master mindem” jest moja latorośl, która potrafi w prezencie obfotografować swój czubek głowy lub duży paluch robiąc serię zdjęć rodem z horroru.
    pozdrawiam!

  • Oj mi jeszcze dużo brakuje umiejętności aby zrobić sobie dobry autoportret.

  • Ostatnio robiłam sobie selfie obiektywem z analoga, miałam dodatkowo ćwiczenia, bo za każdym razem musiałam wstać z pufy i sprawdzić czy aby na pewno ostrość siedzi na oczach. :’D Ale jakimś cudem udało mi się na pełnej dziurze złapać ostrą twarz, to chyba dobra wola mojego aparatu. xD Ale gdyby nie pilocik to chyba bym wścieklicy dostała. :V

    • Gratulacje 😀 Piloty faktycznie mogą uratować życie! A właściwie aparat… przed roztrzaskaniem o ścianę 😉

  • Wow! No po prostu brak mi słów… R E W E L A C Y J N E te pierwsze zdjęcia w szczególności <3

  • Interesujące podejście do tematu, połączone z dużą ilością informacji, ale w kompaktowej formie. 😉 .

  • Bardzo oryginalny pomysł. Lecę po ciastki 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis. Ja jednak się nie nadaję do głównego tematu na zdjęcie. Po za tym nie lubię jak dużo robi mi się zdjęć, nawet jak ja bym miała sama sobie robić zdjęcia. 😀 Wiele bardzo ciekawych zdjęć w tym wpisie. 🙂

  • O takim pilocie myślę już od dawna i póki co na razie na myśleniu się kończy… Nie przepadam za oglądaniem siebie na zdjęciach, ale może rzeczywiście warto zaryzykować i pobawić się trochę? Lubię wymyslać obrazy, to pewnie by pomogło;)

  • Fajnie ugryziony temat. Muszę wreszcie zainwestować w pilot do selfie 😉

  • Paulina

    Jedyne doswiadczenie jakie mam to sefie z telefonu 🙂
    https://m.facebook.com/nieszablonowa/ 🙂

  • Bardzo przydatny dla mnie post – ze względu na prowadzenie urodowego bloga zdarza mi się robić zdjęcia makijażu, kosmetyków na twarzy itp. Do tej pory miałam dostępny tylko telefon, więc cały proces był znacząco utrudniony. Wkrótce zamierzam się przesiąść na kompakt z wymienną optyką i będę kombinować coś więcej. Aczkolwiek na sprzęcie znam się jak świnia na gwiazdach (nowy aparat to prezent, używka od znajomego, pierwszy poza telefonem xD), więc zapytam – czy do takiego cuda będzie się dało podłączyć pilota? To by mi wiele ułatwiło 😀

    • Szczerze mówiąc, nie słyszałam o pilotach do aparatów kompaktowych, ale nie świadczy to absolutnie o tym, że takowych nie ma – osobiście po prostu nigdy takich nie szukałam. Pamiętaj tylko, że najlepiej szukać pilotów pod konkretny model aparatu, bo kompakt kompaktowi nierówny (zresztą, tyczy się to każdego sprzętu elektronicznego ;-)). Zawsze pozostaje też możliwość podłączenia aparatu do laptopa poprzez kabel, acz tu jeszcze dochodzi kwestia oprogramowania. Temat ogólnie skomplikowany nie jest, ale osobiście uważam to za opcję najmniej wygodną, więc nawet jej nie opisywałam: długość kabla jest mocno ograniczająca, a uruchamianie spustu migawki z poziomu laptopa – wbrew temu, co może się nam wydawać – wcale nie jest wygodne.
      Lepszym pomysłem w tej sytuacji wydaje się rozejrzenie za aparatem, który ma wysuwany ekran – niektóre kompakty też takie mają (ba, nawet niektóre lustrzanki są w tę opcję zaopatrzone!). Dzięki temu możesz siedzieć na krzesełku, ustawić aparat przed sobą, a następnie obrócić ekran tak, by mieć podgląd na całość zdjęcia – opcja bardzo przydatna jeśli wiesz, że będziesz robić dużo autoportretów lub też zdarza Ci się robić zdjęcia pod niewygodnym kątem. Wówczas nawet pilot bywa niepotrzebny – ustawiasz wtedy samowyzwalacz (z opóźnieniem np. 2 sekundy), naciskasz przycisk, przyjmujesz pozycję i… po dwóch sekundach masz zdjęcie. Podgląd zaś pozwala Ci na stałe monitorowanie, czy ostrość ustawiona jest w dobrym miejscu.

  • Nie jestem dobra w autoportretach. Właśnie dlatego, że trzeba ustawiać ostrość, chodzić w kółko i zajmuje to bardzo dużo czasu, pracy itp. Ale… Wiem, że warto. Dziś zrobiłam przepiękne zdjęcie (hm, może podoba mi się tak bardzo, bo nie widać mojej twarzy?) i postanowiłam sobie, że będę częściej robić autoportrety. Twoje (zakładam, że zdjęcia powyżej są Twoje) są niesamowite! Gratuluję 🙂

    • Super, bardzo mnie to cieszy! Osobiście strasznie autoportrety lubię, choć nigdy nie lubiłam siebie na zdjęciach. Za to od kiedy zaczęłam pozować do własnych – no i pozować świadomie – to zupełnie inaczej zaczęłam do odbierać 🙂
      Tak, wszystkie powyższe autoportrety są moje 🙂 Bardzo dziękuję!

  • Ostatnio miałam pomysł na autoportret i już miałam nawet wymyśloną w głowie postprodukcje do niego. Niestety samowyzwalcz w przypadku mojego pomysłu dał „ciała”, więc pora zainwestować w pilot. Do tego jeszcze statyw się lekko pochylił i wszystko poszło… Twoje autoportrety podziwiam, zresztą jak i zdjęcia.

    • Piloty są świetne, sama żałuję, że tak późno je odkryłam. Zerknęłam właśnie na allegro – piloty dedykowane do nikona i canona kosztują koło dziewięciu-dziesięciu złotych, także pozostałe marki pewnie też nie są droższe. Zwróć tylko uwagę, że nie każdy pilot działa z każdym modelem aparatu – już raz się tak wkopałam i kupiłam nie ten, co trzeba 😉 Także sprawdź specyfikacje koniecznie, coby nie mieć nieprzyjemnej niespodzianki.
      Bardzo się cieszę, że moje zdjęcia Ci się podobają 🙂 Dziękuję!

  • Dawno się nie bawiłam w autoportrety. Ciężka sprawa, a efekty nie są często zadowalające. Teraz się zbieram, aby znowu stanąć po obu stronach aparatu.

    • Przy autoportretach trzeba się często nastawić na to, że JEDNO zdjęcie z całej serii BYĆ MOŻE będzie CAŁKIEM ZNOŚNE 😀 Zmiana nastawienia (na wspomniane) mnie osobiście bardzo pomogło. W końcu nikt nie mówił, że autoportrety są łatwe! Z drugiej strony: im trudniej, tym większa satysfakcja, gdy już nam się uda osiągnąć zamierzony efekt 🙂

  • Świetne zdjęcia. Ciekawi mnie, jak musiał być zamontowany aparat na tym środkowym zdjęciu robionym z góry. Porządny statyw chyba jest niezbędny, bo ustawianie aparatu na meblach i taka prowizorka trochę jednak szarga nerwy 😀
    Kupię sobie chyba taki pilocik. Ogólnie często potrzebuję własnych zdjęć do różnych celów, a przecież nie chcę ciągle męczyć innych, żeby mi je zrobili… Zdecydowanie muszę popracować nad autoportretami, choć u mnie jeszcze dochodzi problem tła – w moim wynajmowanym pokoju mam żółte ściany i ani jednej normalnej powierzchni, na której by to dobrze wyglądało.

    • Szczerze mówiąc, statywu używam tylko do autoportretów 😀 Zwykłam targać go ze sobą na sesje, bo „tym razem się przyda” i nigdy się nie przydawał 😉 Także w moim przypadku jest bardzo autoportretowy. Przy tym zdjęciu ja leżałam na podłodze, nóżki statywu praktycznie mnie otaczały :D, a aparat skierowany był najbardziej w dół, jak się dało. Oczywiście nie wspomnę o tym, że starałam się nie skupiać na wyobrażaniu sobie, że zaraz spadnie… Na szczęście nie spadł. Pewnie gdyby spadł, to nos by mi złamał 😀
      Sam statyw nie ma nawet 170cm, także tu „objęłam się cała” tylko dlatego, że pracuję na sigmie 18-35, która jest dość szerokim obiektywem.
      Pilociki polecam. Jeśli chodzi o ścianę – kompletnie się tym nie przejmuj. Jeśli przeszkadza Ci jej kolor, można to łatwo naprawić w postprodukcji. Póki co po prostu rób zdjęcia 🙂

  • Autoportret to bardzo wymagająca fotografia. Wymaga wyobraźni, czasu, kombinacji i w końcu kreatywności i umiejętności. Bez choćby jednego z tych elementów nie mamy szans na dobry autoportret. 🙂

    Co do samego lustra u mnie się nie sprawdza. Zazwyczaj pozuję dobre 5m przed aparatem, a czasem nawet i więcej. Z takiej odległości nie jestem w stanie ocenić ani ostrości, ani kadru, nie wspominając już o szczegółach. W dodatku pracuje z lampami błyskowymi więc nawet oświetlenie sceny jestem w stanie ocenić dopiero po zrobieniu zdjęcia. 🙂

    • Przy takich odległościach faktycznie lustro może nie pomóc 😉 Ale swoje ulubione autoportrety też poczyniłam „na oślep” (czyli bez podglądu w formie odbicie lustrzanego, tylko z nadzieją, że tym razem trafię w ostrością 😀 ), także rozuiem to całkowicie. Rozumiem, że autoportrety robisz w plenerze? 🙂
      Zgadzam się, że do wykonania autoportretu potrzeba wyobraźni i kreatywności. Umiejętność zaś przychodzi z doświadczeniem. Mam jednak poczucie, że większość ludzi, gdy myśli o autoportretach, myśli właśnie o ładnych, nudnych zdjęciach. Po trochu stąd ten artykuł. Autoportret może być świetnym sposobem wyrażania siebie – i wcale nie być nudny 🙂

  • Z przyjemnością będę się uczyć na temat robienia zdjęć wraz z rozwojem bloga.

    • Bardzo się cieszę 🙂 Mam nadzieję, że znajdziesz tu wszystko, czego Ci trzeba 🙂

  • Agnieszka Redzik

    kompletnie nie umiem robić autoportretów. Nie znam też tajemnic mojego aparatu który obecnie jest u kolerzanki mojej na wycenie 😀 ale zdjecia są niesamowicie piękne te co pokazujesz

    • Sit Zone Art

      Bardzo dziękuję! Aparaty faktycznie kryją wiele tajemnic… Ale nie martw się, ja też nie znam wszystkich sekretów swojego sprzętu – co jakiś czas z niejakim zaskoczeniem odkrywam o nim coś nowego, bo okazuje się, że zawsze pozostaje coś nowego do odkrycia 😉 Jeśli więc kiedykolwiek będziesz miała ochotę spróbować swoich sił w autoportrecie, to bardzo zachęcam 🙂

    • Swój aparat odkrywałem dobre półtora roku. Ale ten czas zaprocentował tym co tygryski lubią najbardziej – parametry od danej sceny miałem w jednym palcu. Wiedziałem na co mogę sobie pozwolić, a gdzie mój aparat traci właściwości uwieczniające. Po tym czasie potrafiłem z aparatu wydusić więcej niż potrafię z mojego nowego aparatu. A tamten to już relikt minionej epoki (14 lat ma). Teraz uczę sie nowego, aby wycisnąć z niego wszystko co dał mi producent.

  • Bardzo Ci zazdroszczę 🙂 Ja uwielbiam fotografię, ale z uwagi na brak czasu nie mogę oddać się jej w takiej mierze w jakiej bym chciała. Świetne zdjęcia 🙂

    • Sit Zone Art

      Bardzo Ci dziękuję i cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają! 🙂 Co do czasu – tego zawsze nam brakuje na to, co lubimy najbardziej, ale nie oznacza to, że powinniśmy z tego rezygnować 😉 Także trzymam kciuki, żeby udało Ci się znaleźć tego czasu więcej 🙂