10 dobrych nawyków w postprodukcji, dobre nawyki w postprodukcji, retusz, postprodukcja, Photoshop

10 dobrych nawyków w postprodukcji

 

Dobre nawyki to coś, co każdy – nie tylko osoba zajmująca się postprodukcją – powinien sobie wyrobić.  Jeśli nie chcemy zniechęcić się zbyt szybko, dobrze żebyśmy zadbali o swój komfort pracy; to ją nie tylko usprawni, ale też – może nawet przede wszystkim – uczyni przyjemniejszą.

Poniżej zamieszczam listę swoich dziesięciu propozycji. 

1. Zawsze pracuj na kopii warstwy tła

Zawsze. Dzięki temu chronimy nasz plik… przed nami samymi! Pracowanie na kopii warstwy tła pozwala nam na wymazanie – w każdej chwili – wprowadzonych przez nas zmian i to bez ryzyka uszkodzenia oryginalnego zdjęcia.

10 dobrych nawyków w postprodukcji, dobre nawyki w postprodukcji, retusz, postprodukcja, Photoshop

2. Zapisz plik zaraz po otwarciu go w Photoshopie

Brzmi banalnie, ale nie zliczę, ile razy edytowanie wciągnęło mnie tak bardzo, że zapomniałam o zapisaniu pliku zaraz po jego utworzeniu. Ba, zdarza mi się to do dziś – szczególnie wtedy, gdy „tylko chcę coś sprawdzić”… Efekty? Czasem po czterdziestu minutach orientuję się, że plik na którym pracuję nie jest zapisany, zaś innym razem zdaję sobie z tego sprawę zbyt późno: nie zliczę, ile razy utraciłam dany plik ze względu na… nagłą awarię Photoshopa/systemu/prądu! Musimy bowiem pamiętać, że Photoshop nie prowadzi automatycznych zapisów na plikach, których sami na dysku uprzednio nie zapisaliśmy. 

3. Zapisuj zmiany w trakcie pracy

Kolejna banalna rzecz z cyklu: „Podstawowe informacje, o których wie nawet przedszkolak”. A jednak wszyscy o tym zapominamy! Na szczęście Photoshop pozwala nam na tzw. automatyczny zapis (autosave), którego częstotliwość możemy ustawić w zakładce „Obsługa plików” (Edycja -> Preferencje -> Obsługa plików). Co ile chcemy, by PS zapisywał zdjęcie? To już zależy od nas. Początkującym polecam ustawienie 20 minut, tym bardziej zaawansowanym co dziesięć minut. Skąd taka dysproporcja? Musimy pamiętać, że im lepiej znamy Photoshopa, tym szybciej posługujemy się pewnymi narzędziami i tym szybciej wprowadzamy zmiany – co oznacza mniej więcej tyle, że to, co początkujący użytkownik robi w kwadrans, drugi zrobi w trzy minuty.

10 dobrych nawyków w postprodukcji, dobre nawyki w postprodukcji, retusz, postprodukcja, Photoshop
Ustawianie autozapisu.

4. Pracuj w przestrzeni barw RGB

Ten temat zawsze budzi niejakie kontrowersje, choć głównie u początkujących fotografów. Niezgodność źródeł informacji sprawia, że człowiek wyraźnie staje się ogłupiony: tu piszą, że w sRGB, tu że RGB, inni że już na poziomie aparatu powinniśmy przestawić zdjęcia na sRGB*.

Wyjaśniam zatem: Internet gospodaruje własną przestrzenią barwną, którą jest właśnie sRGB; sRGB – czyli small RGB – to, jak sama nazwa wskazuje, przestrzeń barwna mniejsza od RGB. Po co więc ograniczać się w obróbce do mniejszej przestrzeni barwnej?

Argumenty są różne: jedni mówią, że jeśli wrzucasz zdjęcia do Internetu, to powinieneś obrabiać je w sRGB, większość zaś zgodnie powtarza: RGB do druku, sRGB do Sieci. Jedni mówią o tym, by dostosowywać się do monitora twierdząc, że wszyscy posiadamy monitory odzwierciedlające jedynie profil barwny sRGB (co jest wierutną bzdurą), inni, by obrabiać w przestrzeni barwnej, która jest szersza.

Osobiście należę do tej drugiej grupy. Zadajcie sobie bowiem pytanie: czy warto się ograniczać, skoro nie ma takiej potrzeby i w żaden sposób takie ograniczenie nie usprawni naszej pracy? Choć dziś zdjęcia wrzucasz tylko na swój portal społecznościowy, kto powiedział, że jutro nie będziesz chciał ich wydrukować? Jasne, są drukarnie, które obsługują profil barwny sRGB, ale to w dalszym ciagu mniejsza przestrzeń kolorystyczna niż RGB. Robiąc więc zdjęcia jedynie w sRGB niejako obcinasz sobie dostęp do kolorów. To trochę tak, jakbyś – mając dostęp do całej palety kolorystycznej – uznał, że od dziś będziesz korzystał tylko z farby zielonej i żółtej, a potem nie był do końca zadowolony z tego, jak ubogo kolory prezentują się na płótnie.

*ustawienia te nie mają żadnego znaczenia, jeśli robimy zdjęcia w formacie RAW, acz do tego tematu wrócimy przy omawianiu RAW vs JPG 😉

5. Zdjęcia do Internetu zapisuj w sRGB

I tu nawiążę do tematu wyżej zaczętego: sRGB to internetowa przestrzeń barwna. Co to oznacza w praktyce? A tyle tylko, że jeśli w Internecie umieścisz zdjęcie stworzone w innej przestrzeni barwnej (np. RGB albo PhotoRGB), to kolory odzwierciedlane przez przeglądarkę mogą Cię niemiło zaskoczyć.

Nie, to wcale nie znaczy, że jednak powinieneś pracować w przestrzeni barw sRGB. Oznacza to tylko, że po skończeniu swojej pracy powinieneś zapisać osobny plik .jpg do Sieci – osadzając weń profil kolorystyczny sRGB.

Brzmi niezwykle skomplikowanie, c’nie? Tymczasem sam proces zapisu jest niezwykle banalny i ogranicza się do otworzenia jednego okienka w Photoshopie.

10 dobrych nawyków w postprodukcji, dobre nawyki w postprodukcji, retusz, postprodukcja, Photoshop

Przy pierwszym uruchomieniu będziecie musieli określić format plików. Niezależnie od tego, czy wybierzecie format .jpg czy .png, pamiętajcie, aby zaznaczyć opcję: „Konwertuj na sRGB”.

U mnie wygląda to tak:

10 dobrych nawyków w postprodukcji, dobre nawyki w postprodukcji, retusz, postprodukcja, Photoshop

6. Rób zdjęcia w formacie RAW

W najbliższym czasie spróbuję możliwie najbardziej wyczerpująco wyjaśnić dlaczego nie warto ograniczać się do JPG, ale póki co musisz uwierzyć mi na słowo 😉

7. Przy obróbce skupiaj się na jednym monitorze

Nie ma nic gorszego, niż niemożność zdecydowania się, na którym z monitorów oglądać obrabiane zdjęcia. Monitor PC pokazuje tak, laptop jeszcze inaczej, a na telefonie wszystko jest bardziej jaskrawe!

Nie dziw się. To są po prostu różne monitory, nie tylko inaczej zbudowane, ale też – a może przede wszystkim – posiadające odmienne odwzorowanie barw. Telefony najczęściej podbijają nasycenie, laptopom to też się często zdarza – niektóre monitory podbijają nam zaś wartość konkretnej barwy (np. czerwonej), inne pokazują zdjęcie jaśniejsze, niż w istocie jest. I nie daj się zwieść sprzedawcy, który mówi, że „ten laptop świetnie nadaje się do retuszu zdjęć”. Co z tego bowiem, że system faktycznie udźwignie Photoshopa, jeśli wyświetlacz przekłamuje kolory?

Ważne jednak, byś przy postprodukcji zdjęć skupił się na jednym monitorze, nawet jeśli nie dysponujesz profesjonalnym sprzętem. Jeśli pracujesz na komputerze stacjonarnym, polecam właśnie jego. Nie sprawdzaj, jak Twoje zdjęcie wygląda na telefonie – niezależnie od tego, czego byś nie robił, zdjęcia zawsze będzie wyglądać inaczej, bo wyświetlacz telefonu to nie monitor komputera. Pracuj na jednym monitorze i, co ważne, konsekwentnie się tego trzymaj.

Zapytasz teraz, jak dbać o to, by nasi klienci albo bliscy widzieli to zdjęcie w identyczny sposób, jak Ty? Z góry ostrzegam: nie jesteś w stanie tego dopilnować, ponieważ każde z nich pracuje na innym sprzęcie. Możesz być pewien, że będą widzieli je tak jak Ty, jeśli przyniesiesz im zdjęcie… wydrukowane na papierze fotograficznym 😉

8. Jeśli to możliwe, zaopatrz się w skalibrowany sprzęt

W idealnym świecie do pakietów Adobe dołączane byłyby monitory, które w stu procentach (albo dziewiędziesięciu!) odzwierciedlałyby profil barwny RGB. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie i musi nam starczyć to, co mamy 😉

Jeśli więc nie chcesz inwestować w profesjonalny monitor do obróbki zdjęć, znajdź w swojej okolicy serwis lub prywatną osobę, która zajmuje się kalibrowaniem monitorów. Ostrzegam jednak, że wiele laptopów opornie poddaje się kalibracji – musimy też pamiętać, że kalibrator nie wyciągnie z naszego urządzenia więcej, niż przewidział producent danego sprzętu: oznacza to mniej więcej tyle, że jeśli nasz monitor odzwierciedla 60% przestrzeni barwnej RGB, to kalibrator nie sprawi, że nagle będzie odzwierciedlał 92%. Jednak dzięki kalibracji monitor ten zacznie odzwierciedlać faktyczne 60% RGB, zamiast np. 25%, jak bywało to do tej pory. Musimy bowiem pamiętać, że urządzenia najczęściej trafiają do nas bez uprzedniej kalibracji.

9. Mierz siły na zamiary, czyli poprawna selekcja zdjęć

Zdradzę Ci coś: umiejętna postprodukcja może uratować 80% zdjęć, które uważasz za nieudane. Nie poradzi sobie jednak w kilku przypadkach: jeśli zdjęcie jest zbyt ciemne lub zbyt jasne, efektem czego pewne informacje nie zostały zapisane (czarne plamy lub też białe plamy, tzw. przepały) lub gdy brakuje ostrości. Braku ostrości nie uratuje nic. Zdjęcie można „podostrzyć” – jeśli jednak chcesz, aby ostrość była na oku, a celujesz w stopę, postprodukcja nie naprawi tego błędu. Mówiąc wprost: Photoshop nie uratuje rozmytych, poruszonych fotografii. Nie pozwoli Ci też przywrócić utraconych detali, o ile nie zostały one zapisane. Niewiele ograniczeń, prawda?

Fakt faktem, choć w Photoshopie można osiągnąć naprawdę dużo, to w dalszym ciągu wymaga to wiedzy i umiejętności. Możemy spędzić nad zdjęciem wiele godzin – pod warunkiem jednak, że jest tego – w naszych oczach – warte. Poprawna selekcja zdjęć oznacza także wybieranie do obróbki zdjęć możliwie od siebie odmiennych: prezentując dwadzieścia niemal identycznych zdjęć tej samej dziewczyny zanudzimy odbiorcę na śmierć – siebie zresztą też, bo ileż można obrabiać to samo. Postaraj się więc tak wyselekcjonować zdjęcia, aby każde z nich było w jakiś sposób unikalne.

10. Zadbaj o komfort pracy!

Ostatni punkt, ale wcale nie najmniej ważny – rzekłabym nawet, że wręcz odwrotnie: powinniście wziąć go sobie do serca.

Wielu z nas spędza przed komputerem długie godziny. Mnie samej zdarza się ograniczać czas „normalnego życia” do snu. Dwanaście, a niekiedy i szesnaście godzin przed komputerem to dla mnie nic nowego. Niemniej nawet jeśli dziennie spędzacie przed komputerem nie więcej niż dwie godziny, powinniście zadbać o komfort pracy, bo prędzej czy później to do Was wróci.

Co to oznacza w praktyce? 

a) wygodne stanowisko pracy

To nie musi być niesamowicie drogie biurko, które zaprojektowano specjalnie pod Twoje wymiary. Równie dobrze może to być stół w kuchni – ważne tylko, by było Ci wygodnie. Również dużo daje wygodny fotel (polecam fotele dla graczy), ale znam też takich, którzy wolą pracować na kanapie w salonie, więc nie będę namawiać 😉

Bardzo istotne jest dobre oświetlenie. Nic tak nie męczy oczu jak praca w słabym oświetleniu – i nic też tak nie zniechęca, jak „piach pod powiekami”. 

b) narzędzia

Przerzucenie się z myszki na tablet graficzny bywa dla niektórych szokiem. O ile pracujecie na maskach w Photoshopie i potrzebujecie precyzji*, tablet będzie dla Was wybawieniem, z którego po kilku tygodniach nie będziecie potrafili zrezygnować – narzędzie to usprawni Waszą pracę i uczyni ją przyjemniejszą. Co więcej, większość z Was zacznie się zastanawiać, jak wcześniej radziła sobie bez tabletu.

Na marginesie: tablety mocno różnią się między sobą i wiele podstawowych (a zatem także najtańszych) modeli, choć również bardzo dobrych, może początkowo nieco odrzucać ze względu na swoją toporność. O tym, jak wybrać pod siebie odpowiedni tablet, będę pisać za jakiś czas.

*osoby, które kończą swoją obróbkę graficzną na wywołaniu zdjęcia, mogą nie docenić wartości tabletu, ponieważ niewiele zmieni on w ich pracy;

c) przerwy

Robienie przerw jest ważniejsze, niż mogłoby się nam wydawać. Czasem potrafimy dać się wciągnąć jakiemuś zagadnieniu lub zajęciu tak bardzo, że zapominamy o całym świecie – i wtedy szlag bierze świeżo zaparzoną herbatę, wizytę u fryzjera i spacer z psem. Tymczasem przerwy potrzebne są naszemu organizmowi, by poprawnie funkcjonować: oczy powinny odpocząć od wpatrywania się w jeden punkt, a kręgosłup nie będzie narzekał, jeśli raz na jakiś czas wstaniemy od komputera.

Przerwy nie muszą być długie – czasem pięć minut na godzinę pracy może być dla nas wystarczającym zbawieniem.

Osobiście stosuję system dwugodzinny: pamiętajcie jednak, że wówczas przerwa powinna być nieco dłuższa. Po dwóch godzinach pracy robię przerwę na około dwadzieścia minut – to dla mnie czas, by przygotować kawę albo pobawić się z psem. Jeśli – tak jak ja – macie skłonność do zapominania o przerwach, polecam ustawienie sobie alarmu, który co dwie godziny będzie przypominał nam o konieczności przerwania pracy. I pamiętajcie: bądźcie konsekwentni. Stosując metodę: „Jeszcze pięć minut!” nigdy nie wyrobicie w sobie nawyku odrywania się od komputera.

***

A Wy wyrobiliście już sobie dobre nawyki? 😉

Jesteśmy też

Sztuka Retuszu

Uczymy retuszu, bo Photoshop jest fajny. Razem z Panem Kotem robimy też jutiuby, przy czym Pan Kot mniej, bo on głównie śpi.

Tutoriale z Photoshopa znajdziecie o, tu: www.youtube.com/sztukaretuszu
Jesteśmy też

Latest posts by Sztuka Retuszu (see all)

  • Pingback: Jak zapisywać zdjęcia do Internetu? – Sztuka Retuszu()

  • Tusia

    Dobre rady! Zapisywanie, sRGB i inne to bardzo ważne rzeczy, a bez RAWów nie wyobrażam sobie już życia. Ale najbardziej muszę popracować chyba nad tymi nieszczęsnymi przerwami, bo nieraz obróbka wciąga mnie np. na całe po południe, a potem bolą mnie oczy i różne takie :/

    http://lapaczchwilfoto.blogspot.com/

  • Pingback: Praca na maskach w Photoshopie - instrukcja krok po kroku – Sztuka Retuszu()

  • Nawyk zapisywania bardzo by mi się przydał, pora nad tym popracować, bo moje koty bardzo lubią mi wyłączyć komputer.Odkąd rok temu dostałam tablet nie wyobrażam sobie pracy myszką, teraz pozostaje mi tylko wymienić monitor, gdyż mój już umiera (o ile dobrze policzyłam ma 8 lat). Odkąd wytłumaczono mi czym jest raw, jak go „wywołać” nie było dnia, abym wykonywała zdjęcia tylko w jpg – ostatnio w moim nowym telefonie odkryłam, iż mogę również zapisywać zdjęcia w raw, więc to wykorzystuje.

    • Widzę, że mamy bardzo podobne doświadczenia – także te kocie! 😉 Choć przyznam, że odkąd przesiadłam się na PC, koty mają utrudnione zadanie. Tablet zaś swój kocham miłością wielką – na Gwiazdkę sprawiłam sobie nowy, ale był jedną wielką porażką, więc odesłałam z powrotem do producenta. Jak mi złość przejdzie (trzy miesiące cieszenia się jak dziecko na samą myśl, a potem bubel w rękach!), to może wreszcie naskrobię obszerny artykuł o dostępnych na rynku tabletach, bo jest w czym wybierać. Inna sprawa, że u nas – stety lub nie – prym wiedzie Wacom, a pozostałe marki są dość trudno dostepne: a przede wszystkim brakuje miejsc, gdzie można chwycić taki tablet w rękę i przed zakupem sprawdzić, czy ten konkretny model jest dla nas.