photoshop, dlaczego photoshop

Dlaczego Photoshop – czyli jak program do obróbki zdjęć

To pytanie padało chyba najczęściej, gdy tylko wspominałam o idei stworzenia e-miejsca do nauki postprodukcji zdjęć.

A zatem spieszę z wyjaśnieniem:

Dlaczego Photoshop?

Za Photoshopem przemawia kilka faktów: przede wszystkim to, że daje nam niemal nieograniczone możliwości w kwestii edycji zdjęć. I pisząc: „nieograniczone” naprawdę mam na myśli „nieograniczone” – liczę zresztą, że uda mi się Was do tego w najbliższym czasie przekonać 😉

…i tu taka mała dygresja: jeśli spotykasz na swojej drodze kogoś, kto twierdzi, że zna Photoshopa w stu procentach, to albo jest wierutnym kłamcą, albo idiotą. Dlaczego tak twierdzę? Photoshop to program-kobyła, który daje tysiące możliwości i nie sposób je wszystkie poznać (choć o wielu z nich postaram się Wam opowiedzieć). Program ten pozwala nam nie tylko na edycję zdjęć, ale także na przygotowywanie ich na potrzeby druku czy publikacji w Internecie, co w obecnych czasach jest niezwykle ważne – robiąc zdjęcia zależy nam bowiem, by dobrze prezentowały się zarówno w Sieci, gdzie bardzo często je publikujemy, ale i w druku, gdy ostatecznie decydujemy się nadać im fizycznego wymiaru. Istotne jest też to, że PS obsługuje ogrom rozszerzeń: m.in. .jpg, .png, .psd, .tiff, ale również .avi, .mov, .mpeg czy .mp4. Tak, tak, dobrze rozumiecie – Photoshop służy także do edycji wideo oraz… do projektowania 3D. Zatem dla każdego coś miłego 😉

Tak czy inaczej fakt, że PS jest tak rozbudowany i wszechstronny nie powinien przerażać. Dlaczego? Otóż: mamy przed sobą program, który nie przestaje zaskakiwać nas nowymi możliwościami, ale jednocześnie daje nam pewność, że nie musimy znać setek jego funkcji, by osiągnąć efekt, który nas interesuje. Co więcej, mam też nadzieję udowodnić Wam, że często użycie bardzo podstawowych narzędzi potrafi wiele w naszych zdjęciach poprawić i nie potrzebujemy znać Photoshopa nawet w dwudziestu procentach, aby stworzyć coś naprawdę unikalnego – niekiedy wystarczy tylko kilka prostych trików 😉

„Jeśli spotykasz na swojej drodze kogoś, kto twierdzi, że zna Photoshopa w stu procentach, to albo jest wierutnym kłamcą, albo idiotą.”

Kolejną rzeczą, która przemawia za Photoshopem, jest fakt, że używam go na co dzień. Oznacza to więc przede wszystkim to, że mogę dzielić się z Wami doświadczeniem, nie zaś czystą teorią. Omawianie innych programów do obróbki byłoby z mojej strony nieuczciwe, bo stanowiłoby czystą teorię – nie chciałabym mówić o czymś, czego w rzeczywistości nie używam. Inna sprawa, że spośród retuszerów, których spotkałam, nie znam żadnego, który nie korzystałby z Photoshopa.

Photoshop, Adobe, dlaczego Photoshop

Photoshop CS6 czy CC?  

Ponieważ to pytanie pojawia się stosunkowo często, gdy tylko nowy użytkownik staje przed ostatecznym wyborem, uznałam, że przy okazji mówienia o Photoshopie poruszę i tę kwestię 😉

Osobiście bardzo długo korzystałam z Photoshopa CS6. Powszechnie jednak wiadomo, że w 2013 roku firma Adobe postawiła wszystko na jedną kartę i zainwestowała w usługę Creative Cloud*, która to zakłada ponoszenie przez użytkowników stałej, comiesięcznej opłaty za korzystanie z programów. Oznacza to mniej więcej tyle, że Adobe przestał „inwestować” w poprzednie wersje i m.in. wersja CS6 przestała być aktualizowana – właśnie na rzecz CC. Z rynku dość szybko zniknęły też kartonowe opakowania z CS6 😉

Powiesz: „I co z tego – skoro tamta wersja była dobra, to po co zmieniać na inną?” No i tu pojawił się problem, przed którym po jakimś czasie stanęło wielu użytkowników, w tym także i ja: używana w Photoshopie wtyczka do otwierania plików zdjęciowych w formacie RAW przestała być aktualizowana. Nie używam Lightrooma (choć obecnie zdarza mi się używać Capture One, o którym powstanie zresztą osobny wpis) i za nic w świecie nie chciałam przerzucać się na nowy program do „wywoływania zdjęć”. Ponieważ jednak wersja CS6 nie była już aktualizowana… to i wtyczka Camera RAW przestała, efektem czego zakupienie nowego aparatu oznaczało konieczność zakupienia nowego Photoshopa – ponieważ CS6 nie otwierało plików z nowego body.

Fakt faktem zmiana wyszła mi na dobre. Photoshop CC faktycznie jest aktualizowany na bieżąco, Adobe co i rusz wprowadza nowe narzędzia, które mają uczynić program jest bardziej intuicyjnym (ja osobiście nie lubię zmian z gatunku: „uczyńmy to bardziej intuicyjnym”, bo zwykle oznacza to przeorganizowanie menu, jednak jestem przekonana, że nowi użytkownicy to docenią). Naprawiono wiele niedociągnięć CS6, a nawet pozwolono na pełną personalizację paska z narzędziami (nie ma niczego lepszego niż możliwość ułożenia sobie narzędzi tak, jak jest nam najwygodniej 😉 ), a właściwie na konfigurację całego interfejsu; co więcej, układy te możemy zapisywać, dzięki czemu nie musimy przy każdym projekcie marnować czasu – wystarczy, że wczytamy któryś z zapisów.

* CC funkcjonowało od 2011 roku, ale w 2013 wszystkie programy z oferty Adobe przeszły na CC 

Jeśli posiadacie wersję CS6 i nie wiecie, czy CC przypadłoby Wam do gustu lub nigdy dotąd nie korzystaliście z Photoshopa i chcielibyście sprawdzić o co tyle zamieszania, to darmową, trzydziestodniową wersję Photoshopa CC znajdziecie TUTAJ.

Jaka jest różnica między Lightroomem a Photoshopem?

Przedstawię Wam najprostsze rozróżnienie: Photoshop jest niczym innym jak programem do obróbki zdjęć. Lightroom tym czasem jest programem do ich wywoływania – jest czymś w rodzaju cyfrowej ciemni; pozwala nam zatem na poprawienie balansu bieli, ingerencję w ogólną kolorystykę oraz wartość poszczególnych kolorów z osobna, cienie i podświetlenia czy nawet kontrast. Mówiąc wprost, daje nam możliwość wprowadzania zmian globalnych, ponieważ sam w sobie nie dysponuje precyzyjnymi narzędziami, które pozwalałyby nam na drobne miejscowe korekty. Dlaczego więc LR i PS najczęściej występują w pakiecie? Ponieważ wywołanie zdjęcia to pierwszy krok w jego edycji. I o ile zdjęcia portretowe następnie obrabia się w Photoshopie (np. ze względu na retusz skóry), o tyle wielu fotografów krajobrazowych kończy edycję swoich prac już po etapie ich wywołania.

Należy jednak pamiętać, że Lightroom nie jest jedyną „cyfrową ciemnią” na rynku. Jeśli chodzi o sam pakiet Adobe, to i Photoshop posiada wtyczkę, która pozwala na wywoływanie zdjęć w formacie RAW – jest to tak zwane Camera RAW, o której wspominałam wcześniej. Na liście nie może też zabraknąć Capture One, który już zawładnął sercami retuszerów na całym świecie, a u nas dopiero powoli wkrada się w łaski. Pozostaje też cały ogrom darmowych programów do wywoływania formatów RAW, jak chociażby dość popularny Raw Therapee czy nikonowski Capture NX-D.

Z kolei o tym, dlaczego warto robić zdjęcia w formacie RAW (a nie w popularnym .jpg), napiszę następnym razem – póki co musicie wierzyć mi na słowo 😉

Podsumowując…

Ten wpis jest przede wszystkim odpowiedzią na stale pojawiające się pytania: „Dlaczego Photoshop a nie X” – gdzie w miejsce „X” wstawić możecie nazwę dowolnego innego programu graficznego 😉 Jednak Ci z Was, którzy nie używają w Photoshopa i z jakiegoś względu nie chcą tego robić, nie powinni się martwić. Choć ja w postprodukcji bazuję głównie na nim, to jednak wiele spośród darmowych programów (chociażby dość popularny Gimp) posiada podstawowe narzędzia do edycji, o których wykorzystywaniu będę pisać. O ile zaawansowany retusz skóry na wielu innych programach może być niemożliwy – albo przynajmniej bardzo utrudniony – o tyle już stemplowanie czy zmiana kolorystyki zdjęcia nie powinna sprawiać żadnego kłopotu. Pokażę Wam też trochę dodatków, które nie będą tyczyć się samego Photoshopa – jak chociażby programy stanowiące w rzeczywistości… zestawy filtrów o bardzo potężnej mocy! Ale o tym już przy kolejnej okazji 😉

Ciekawostka: kojarzycie zeszłoroczny film „Mój przyjaciel smok” (Pete’s Dragon)? Po raz pierwszy w historii kina stworzono film przy czynnym udziale oprogramowania z pakietu Adobe Creative Cloud – a konkretniej przy użyciu Photoshop CC, Premiere Pro CC oraz After Effects CC. Jeśli Was to interesuje, to ciekawy, acz anglojęzyczny wywiad z reżyserem znajdziecie TUTAJ, zaś oficjalny trailer TU.

Jesteśmy też

Sztuka Retuszu

Uczymy retuszu, bo Photoshop jest fajny. Razem z Panem Kotem robimy też jutiuby, przy czym Pan Kot mniej, bo on głównie śpi.

Tutoriale z Photoshopa znajdziecie o, tu: www.youtube.com/sztukaretuszu
Jesteśmy też

Latest posts by Sztuka Retuszu (see all)

  • Krzysztof Kubik

    Cześć, ciekawy wpis. Brakuje mi w tym poście poruszenia jednej ważnej kwestji. Mianiowicie chodzi o stosunek wykorzystania danego narzędzia do kosztów jego ekspoatacji. Chodzi o to, że nie ma sensu kupować danego narzędzia tylko do obróbki zdjęć, czytaj głównie retuszu. To tak jak nikt nie kupuje snopowiązałki tylko dlatego żeby skosić trawę. Photoshop obecnie to już narzędzie dla ludzi kombajnów, gdzie potrzebny jest program, który będzie miał w sobie kilka innych. Taki Szwajcarski scyzoryk. Jeśli ktoś obrabia fotki swoje czy nawet profesjonalnie ale ogranicza się głównie do retuszu to nie ma sensu kupować dostępu do Ps bo i tak nie wykorzysta 98% procent tego co ten program oferuje. A koszta będą wysokie. Jeśli ktoś ma Starszego Ps’a typu CS6 itp. to spokojnie mu wystarczy na kolejnych kilka lat. Bo w retuszu niewiele się zmieni. Znam kilka osób, które używają jeszcze CS2 i starsze i to im wystarczy. Oprócz tego istnieją inne alternatywy. Ostatnio na rynku pojawił sie Affinity Photo, który skutecznie konkuruje z Ps. Niestety puki co jest tylko na Maca. Uff się rozpisałem. Dzięki za wpis i stymulację. 😉

    Pozdrawiam,
    Krzysztof
    http://www.naturawkadrze.pl/

    • Czytałam Twój komentarz z uwagą, bo przez pierwszą połowę sądziłam, że chodzi Ci o to, że nie opłaca się go kupować, skoro można ściągnąć piracką wersję! 😀
      Cóż, jeśli mowa o tym, do czego należy używać Photoshopa – śmiem twierdzić, że retuszer nie pozna Photoshopa nawet w 20%. Ale grafik też nie. Na tym polega urok tego kombajnu. I jak najbardziej zgadzam się, że przesiadka z CS6 na CC nie każdemu jest potrzebna – sama używałam CS6 przez długi czas i gdyby nie konieczność aktualizacji Camera RAW (nie używam Lightrooma), pewnie zostałabym przy CS6, bo zmiany nie są tak znaczne, by ten przeskok był ważny przy profesjonalnym użytkowaniu. Acz doceniam te wszystkie drobne zmiany, które wprowadzono. No i stałą aktualizację. Niemniej nie mogę się zgodzić, by koszty CC były bardzo wysokie – jeśli zarabiasz na swojej pracy, to 60 pln miesięcznie nie stanowi problemu.
      Musimy jednak pamiętać, że postprodukcja zdjęć to nie tylko retusz – choć sama znam takich, co większość roboty odwalają w Capture One, a PS służy im tylko do poprawiania detali. Jeśli jednak interesuje Cię coś więcej niż retusz skóry – być może używasz też elementów 3D – Photoshop okaże się świetnym wyborem. Właśnie dlatego, że jest takim kombajnem – wszystko w jednym miejscu. Jednak to, czy potrzebujesz wersji CC, czy starczy Ci CS6, CS5 czy jeszcze starsza wersja – to już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Właściwie nikt nie ma prawa mówić, co jest dla Ciebie lepsze – najważniejszy jest Twój komfort pracy. Także wcale nie dziwi mnie, że znasz osoby, którym starczają najstarsze wersje PS.
      Nie pracuję na Macu, ale o Affinity Photo już sporo słyszałam. Z drugiej strony, mam też wrażenie, że sporo zajmie, nim produkty tego typu faktycznie staną się wyraźną konkurencją tak dużej marki, jaką jest Adobe. Głównie dlatego, że Adobe już przejęło rynek – ci, którzy już przysiedli do tego pakietu, tak łatwo z niego nie zrezygnują na rzecz nowego oprogramowania, bo „nowe” najczęściej znaczy „złe”. I to nie dlatego, że jest gorsze, a jedynie dlatego, że wymaga od nas niejako uczenia się obsługi od nowa, co bywa bardzo kłopotliwe. Podobnie sprawa ma się z programami do montażu zdjęć – ciągle słyszy się o nowej konkurencji dla Adobe Premiere albo After Effects, ale jak zapytasz tych, co to w zawodzie siedzą nie od wczoraj, to 9/10 używa pakietu Adobe. Z tabletami graficznymi zresztą jest to samo. Dlatego w tym wypadku walka o klienta oznacza głównie walkę o nowego, młodego użytkownika, który dopiero zaczyna – musi więc trochę czasu minąć, by móc faktycznie stwierdzić, że dany produkt stanowi realną konkurencję. Póki co zresztą, przyznam się szczerze, mam wrażenie, że większość programów, które nazywa się „konkurencją”, nie oferuje niczego nowego: są tylko ubrane w papierek z innym logiem.
      Ten wpis powstał głównie dlatego, że często dostaję zapytania o to, dlaczego pracuję akurat na Photoshopie – oggólnie jednak wychodzę z założenia, że najlepszym narzędziem jest… to, do którego akurat mamy dostęp 🙂 Zresztą, naprawdę już nic mnie nie zdziwi po tym, jak oglądałam chłopaka, który rysuje komiksy w Excelu! 😀

  • Chyba nigdy nie odwazyłabym się powiedzieć, że znam Photoshopa… Nie raz próbowałam nad nim usiąść i za każdym razem porażała mnie ilość funkcji i możliwości. Muszę usiąść nad nim po raz kolejny, tym razem z porządnymi podstawami. Zacznę ich szukać u Ciebie 😉

  • Pingback: Sit Zone Art i fotografia konceptualna, czyli o co w tym wszystkim chodzi – Sztuka Retuszu()

  • Przyznam się, że od dzieciaka siedzę i dłubię w PS. Używam go wiele lat, a tak naprawdę w kółko powtarzam te same czynności, stosuję te same funkcje. Mam wrażenie, że stoję w miejscu. Internet pęka w szwach od tutoriali i uwielbiałam „odrabiać” na nich swoje lekcje. Mam nadzieję, że Twój blog będzie takim tutorialem, który tym bardziej pozwoli mi rozwinąć skrzydła 🙂
    Aj, w pracy zostałam zmuszona do korzystania z Gimpa. Mam ochotę wyrzucić komputer przez okno za każdym razem, gdy muszę zrobić cokolwiek w tym MEGA nieintuicyjnym i Tak, tak beznadziejnym programie. Już Canva lepsza… 😛

    • Również mam nadzieję, że informacje tutaj publikowane pozwolą Ci się jeszcze bardziej rozwinąć 🙂 Ale pamiętaj: kto nie eksperymentuje, ten nie odkrywa, więc sprawdzaj wszystko, co się da, nie zawsze z tutorialem pod ręką! 😉
      Postprodukcja to bardzo szeroki temat i ciężko wybrać kolejność, w jakiej należałoby te wszystkie kwestie omawiać, więc gdyby było coś, co Cię szczególnie interesuje albo sprawia kłopot, koniecznie daj znać – postaram się omówić to w najbliższym czasie 🙂

      • Ciężko wybrać mi jeden konkretny temat. Na pewno interesuje mnie wszystko co związane z fotografią (ale nie odchodząc zbyt daleko do tematu grafiki), w tym z fotografią krajobrazową / podróżniczą 😉 twórz swoje, jestem pewna, że od czasu do czasu trafię na temat, który bardziej mnie zainteresuje 😉

      • Magda do Gimpa możesz ściągnąć skórki, będzie przypominać wyglądem PSa. Ogólnie większość rzeczy można w tym programie dostosować do siebie.

  • Miałam okazję pracować na cs5,cs6 a w domu pracuje na cc. Cały czas uczę się czegoś nowego w Photoshopie i zauważam, że coraz łatwiej mi się w nim odnaleźć:). Zdjęcia zaś wywołuje w Lightroomie, bardziej przypadł mi, aniżeli wtyczka Camera Raw, z której korzystałam jeszcze na moim laptopie.

    • Miałaś może okazję korzystać z Capture One? To też ciekawa alternatywa dla Lightrooma i Camera RAW.

      • Nie, Lightroom mi pasuje 🙂

      • Nie, Capture One jest płatny, ale jednorazowo. No, chyba że ściągniesz pirata, ale nigdy bym tego, oczywiście, nie doradzała 😉 C1 jest bardzo specyficzny w moim odczuciu i choć początkowo mnie odrzucał, przysiadłam z nim do wywoływania kilku sesji i zaczęłam go doceniać. Postaram się w lutym (bo w styczniu już raczej nie dam rady, patrząc na kalendarz) zrobić chociaż taki wstęp krótki wstęp do Capture One, to zobaczysz, z czym to się je, o ile do tego czasu sama już go nie zaczniesz zgłębiać 😉 Ale wiadomo, to jak z każdą wywoływarką – jedna przypadnie do gustu, inna nie, i to niezależnie od tego, czy jest bardziej rozbudowana czy mniej.

      • Odkryłam, iż można ograniczoną wersję programu pobrać za darmo posiadając aparat Sony, ale niestety najnowsza wersja nie obsługuje mojego aparatu 🙁 A już chciałam pobierać…

      • Choć docelowo Capture był robiony tylko pod Phase One to… Sony od początku było (i nadal jest) faworyzowane przez producentów tego oprogramowania 😉
        Sprawdź normalną wersję trialową, tę dostępną dla użytkowników aparatów wszystkich marek (jest np. na dobreprogramy.pl, na stronie producenta też na pewno znajdziesz). Jeśli dobrze pamiętam, wersja trialowa nie jest okrojona z narzędzi – ma tylko ograniczenie czasowe.

      • Udało mi się pobrać i działa 🙂 Już widzę, że C1 przypadnie do gustu mojemu mężowi, który Rawy zostawia mi.

  • Ja uwielbiam Lightroom, a praca w Photoshopie to dla mnie męczarnia. Może dlatego, że tak mało o nim wiem. Chętnie nauczę się czegoś nowego i może zacznę zaglądać do PS częściej 🙂

    • Zachęcam serdecznie! Oczywiście, jestem kompletnie nieobiektywna, jak na osobę uzależnioną od Photoshopa przystało 😉 Początki z PS nie są łatwe – właśnie ze względu na nadmiar możliwości i dostanie za dużo narzędzi na raz: ale jak człowiek raz w to wpadnie i poczuje moc tego programu, to bywa, że przepadł na zawsze 😉 Ale postaram się je powolutku omawiać. Jeśli jest jednak coś, co szczególnie jest dla Ciebie ważne i w pierwszej kolejności chciałabyś się tego dowiedzieć, to koniecznie daj znać! 🙂

  • Pingback: Jak usunąć niechciany element ze zdjęcia – Sztuka Retuszu()